Tajlandia i Laos — jak przygotować podróż z dziećmi

Transport bagaży łodzią long-tail na Railay
Bagaże przewożone tradycyjną łodzią long-tail w rejonie Railay.

Przygotowania do Tajlandii i Laosu są dużo prostsze niż przygotowania do Chin. Nie trzeba ogarniać osobnych aplikacji do płatności, kombinować z mapami, zastanawiać się, czy zadziała Google, ani sprawdzać pięciu wersji internetu i VPN-ów.

Ale to nie znaczy, że można pojechać zupełnie bez planu.

Nasza podróż miała kilka lotów, transfery łodziami, przejazdy busami, nocleg na jeziorze, tuk-tuki, lot z Tajlandii do Laosu i powrót przez Bangkok. Z dziećmi każdy taki element ma znaczenie, bo zmęczenie, upał, jet lag i czekanie na transport potrafią zrobić z dobrej trasy mały test cierpliwości.

Ten wpis nie jest pełną relacją z wyjazdu. To praktyczne podsumowanie tego, co warto wiedzieć przed podobną podróżą do Tajlandii i Laosu z dziećmi.

Tajlandia i Laos przygotowania. Kiedy byliśmy i dlaczego ten termin?

Ulica Luang Prabang o zmierzchu
Widok na Mekong podczas rejsu z Luang Prabang.

Najlepszy czas na wyjazd do Tajlandii to zwykle okres od listopada do lutego, czyli pora chłodniejsza i bardziej sucha. Oczywiście „chłodniejsza” w Tajlandii nie oznacza chłodu w naszym rozumieniu, tylko raczej temperatury, przy których da się normalnie zwiedzać, chodzić po mieście, jechać z dziećmi na wycieczkę i nie mieć poczucia, że człowiek roztapia się po 10 minutach. Oficjalny serwis turystyczny Tajlandii wskazuje, że od października do lutego w wielu regionach pogoda jest przyjemniejsza, a średnie temperatury w północnej części kraju wynoszą nawet około 20–25°C. W południowej (Krabi) czy Bangkoku to już ok 30°C.

Warto pamiętać, że Tajlandia ma kilka sezonów pogodowych. Oficjalna strona Tourism Authority of Thailand opisuje klimat jako podzielony na mniej więcej: porę deszczową, chłodniejszą porę suchą i gorącą porę letnią, z temperaturami w kraju średnio od około 18 do 38°C.

Najprościej ująć to tak:

  • listopad–luty — najlepszy i najbezpieczniejszy pogodowo okres, ale też wysoki sezon i wyższe ceny;
  • marzec–maj — robi się bardzo gorąco, co z dziećmi może być męczące;
  • maj/czerwiec–październik — pora deszczowa, tańsza i mniej zatłoczona, ale z większym ryzykiem ulew;
  • styczeń/luty — według nas bardzo dobry kompromis: dobra pogoda, ucieczka od polskiej zimy i jeszcze znośne warunki do aktywnego zwiedzania.

Byliśmy w Tajlandii i Laosie na przełomie stycznia i lutego. Z perspektywy pogody był to bardzo dobry termin. W Polsce zima, w Warszawie przy wyjeździe około -6 stopni, a po drugiej stronie świata ciepło, słońce, plaże i dżungla.

W Tajlandii było gorąco (30 stopni), ale znośnie. W Luang Prabang w Laosie było trochę chłodniej niż w Bangkoku, około 26–28 stopni, co po tajskim upale było przyjemną zmianą. Laos od razu wydawał się spokojniejszy, mniej nachalny i bardziej wyciszający.

To nie był jednak wyjazd typowo wypoczynkowy. Plan był aktywny: Railay, Hong Islands, Khao Sok, jezioro Cheow Lan, Bangkok, Luang Prabang i powrót przez Bangkok. Przy takiej trasie dobra pogoda pomaga, ale najważniejsze jest dobre rozłożenie przejazdów.

Loty — jak wyglądała nasza trasa

Nasza trasa lotnicza wyglądała tak:

  • Warszawa — Abu Dhabi — Krabi,
  • Surat Thani — Bangkok,
  • Bangkok — Luang Prabang,
  • Luang Prabang — Bangkok,
  • Bangkok — powrót do Polski przez Abu Dhabi.

Lecieliśmy przez Abu Dhabi. Sam lot przebiegł bez problemów, a lotnisko w Abu Dhabi zrobiło na nas dobre wrażenie — duże, nowoczesne i dobrze zorganizowane. Dzieci, jak to dzieci, zawsze łatwiej znoszą podróż, gdy po drodze jest ekran, film i jakiś gadżet od linii lotniczej.

Do Krabi przylecieliśmy o 6:00 rano. To oznaczało, że dla naszych organizmów była to już właściwie 24. godzina podróży. Niby człowiek wie, że pierwszy dzień trzeba po prostu przetrwać, ale wiedzieć to jedno, a zrobić to z dziećmi po długim locie to drugie.

Z południa Tajlandii lecieliśmy później do Bangkoku z lotniska Surat Thani. Samo lotnisko było całkiem przyjemne, a lot przebiegł bez problemów. Gorzej było z rezerwacją taksówki przez Trip.com po przylocie do Bangkoku — miało być szybciej, a czekaliśmy około 40 minut, z dość mglistym wyjaśnieniem, że są korki i trzeba szukać innego kierowcy.

Lot z Bangkoku do Luang Prabang kupowaliśmy przez AirAsia, ale mieliśmy problem z płatnością na stronie przewoźnika. Ostatecznie udało się przez Trip.com. Prawdopodobnie problem wynikał z lokalizacji, polskich znaków albo ustawień systemu płatności, ale nie będę udawał, że w pełni rozumiem logikę azjatyckich systemów rezerwacyjnych. W każdym razie Trip.com okazał się przydatny jako plan B.

Jet lag i pierwszy dzień po przylocie

Pierwszy dzień po przylocie jest kluczowy. My wylądowaliśmy w Krabi o 6:00 rano. Z jednej strony super, bo cały dzień przed nami. Z drugiej strony — dla organizmu to był już koniec bardzo długiej doby.

Trzymaliśmy się zasady, którą stosujemy przy dalszych podróżach: dotrwać do wieczora w nowej strefie czasowej. Bez długiej drzemki w środku dnia, bez „położymy się tylko na chwilę”, bo ta chwila może skończyć się pobudką o 2:00 w nocy.

Po przylocie trzeba było jeszcze dojechać z lotniska, przeprawić się łodzią na Railay i jakoś wejść w wakacyjny rytm. Pomogło to, że od razu trafiliśmy w piękne miejsce: skały, plaża, morze i hotel położony na wzgórzu. Organizm był zmęczony, ale głowa szybko zrozumiała, że zima została daleko.

Wizy i dokumenty

Ten punkt trzeba zawsze sprawdzić przed wyjazdem, bo zasady wjazdu potrafią się zmieniać.

Na moment przygotowywania tego wpisu obywatele polscy podróżujący do Tajlandii turystycznie do 60 dni nie muszą mieć wizy, ale paszport musi być ważny co najmniej 6 miesięcy od daty wjazdu. Od 1 maja 2025 r. cudzoziemcy wjeżdżający do Tajlandii mają też obowiązek wypełnienia Thailand Digital Arrival Card w ciągu 3 dni przed przyjazdem.

W przypadku Laosu trzeba sprawdzić aktualne zasady przed wyjazdem. Według informacji MSZ od 1 września 2025 r. przy wjeździe m.in. przez lotnisko w Luang Prabang konieczne jest wypełnienie Lao Digital Immigration Form.

Do sprawdzenia przed wyjazdem:

  • ważność paszportów dorosłych i dzieci,
  • aktualne zasady wizowe do Tajlandii,
  • Thailand Digital Arrival Card,
  • aktualne zasady wjazdu do Laosu,
  • Lao Digital Immigration Form,
  • ewentualne wymagania linii lotniczych,
  • ubezpieczenie podróżne.

Pieniądze i ceny

W Tajlandii płaciliśmy bahtami, w Laosie kipami. W obu krajach warto mieć gotówkę, szczególnie przy tuk-tukach, łodziach, targach, mniejszych restauracjach i lokalnych transferach. Z naszymi kartami nie mieliśmy problemu (VISA, Revolut, MasterCard)

W Tajlandii jedzenie na Railay można było znaleźć za około 120–180 bahtów (14-20zł). Oczywiście da się zjeść drożej, zwłaszcza w bardziej turystycznych miejscach, ale nadal można było znaleźć sensowne ceny. Transport z lotniska kosztował nas 600 bahtów (70zł), a łódź long tail boat na Railay 400 bahtów (45zł)

W Laosie ceny były często bardzo przyjemne, choć zależało od miejsca. Transport z lotniska w Luang Prabang kosztował 200 000 KIP, czyli w naszej relacji około 33 zł. Jedzenie na nocnym targu kosztowało zwykle 20 000–90 000 KIP (3-15zł). Za kawę i ciastka po porannej ceremonii mnichów zapłaciliśmy 180 000 KIP (30zł), czyli ceny były już bardziej europejskie. Rejs po Mekongu kosztował 350 000 KIP za 4 osoby (60zł) a pamiątki na targu 50 000–100 000 KIP (8-16zł). .

Warto pamiętać, że w podróży rodzinnej drobne kwoty mnożą się szybko. Jedna łódź, jeden tuk-tuk, przekąska, kawa, wejście, kolejny transport — i nagle z „taniego kraju” robi się całkiem konkretna dzienna suma.

Transport w Tajlandii

Transport w Tajlandii jest stosunkowo łatwy, nie ma problemu z jego zorganizowaniem i dostępnością. Cena może się mocno różnić za ten sam odcinek a nawet środek transportu. Kwestia negocjacji oraz balansu pomiedzy cena, czasem na szukanie i wygodą.

Taxi i transfer z lotniska

Po przylocie do Krabi korzystaliśmy z transportu z lotniska. Kosztował nas 600 bahtów. Przy rodzinie i bagażach nie kombinowałbym z najtańszą możliwą opcją, jeśli po długim locie trzeba jeszcze dotrzeć do łodzi i na miejsce noclegu.

Long tail boat na Railay

Łodzie long-tail na Railay
Tradycyjne łodzie long-tail zacumowane przy plaży Railay.

Na Railay nie dojeżdża się normalnie samochodem, więc łódź jest częścią przygody. Long tail boat kosztował nas 400 bahtów. Dla wyjaśnienia, to odkryta dość wąska łódź z długim wałem napędowym. Wygląda pięknie na zdjęciach, dobrze wpisuje się w klimat skał i plaż, choć przy dłuższym płynięciu człowiek szybko zaczyna doceniać pomysł silników elektrycznych (głośność). Dla dzieci sama przeprawa jest atrakcją, dla rodziców — logistycznym przypomnieniem, że bagaż najlepiej pakować tak, żeby dało się go sensownie przenosić.

Speed boat na Hong Islands

Na Hong Islands wynajęliśmy prywatną speed boat na 10 osób. Po negocjacjach wyszło 850 bahtów. Warto było wybrać szybszą opcję vs long tail boat, bo oszczędza czas, a przy upale i dzieciach czasem warto dopłacić za sprawniejszą logistykę.

Przejazd do Khao Sok

Z Railay jechaliśmy do Khao Sok około 2,5 godziny. Transport kosztował 2900 bahtów (330zł) i był bardzo komfortowy. Po plażach i łodziach Khao Sok było zmianą klimatu: więcej zieleni, więcej dżungli i zupełnie inne tempo.

Łodzie na jeziorze Cheow Lan

Na jeziorze Khao Sok / Cheow Lan płynęliśmy long tail boat. Widoki były przepiękne, ale łódka była bardzo głośna i nie ma szans na jakieś rozmowy. W takich miejscach człowiek od razu myśli, że silniki elektryczne byłyby dobrym wynalazkiem nie tylko dla uszu turystów, ale też dla zwierząt i całego krajobrazu.

Tuk-tuki i transport wodny w Bangkoku

W Bangkoku tuk-tuk jest dziś raczej atrakcją turystyczną niż zwykłym środkiem transportu. Za kurs do pałacu zapłaciliśmy 200 bahtów. Przy okazji kierowca próbował nas zawieźć do prywatnych łódek, do których nie chcieliśmy jechać. Czyli pewne rzeczy w Bangkoku się nie zmieniają (sprzedaż dodatkowych atrakcji).

Bardzo dobrze sprawdził się transport wodny — krótka przeprawa do Wat Arun kosztowała 5 bahtów. Proste, tanie i klimatyczne. Jak 20 lat temu dalej nieustannie polecam.

Transport w Laosie

Tuk-tuk w Luang Prabang
Lokalny tuk-tuk zaparkowany przy ulicy w Luang Prabang.

Laos był spokojniejszy, ale transportowo mniej wygodny niż Tajlandia. Nie znaczy to, że trudny, ale trzeba mieć większy zapas czasu i cierpliwości a dodatkowo zdrowego kręgosłupa ze względu na wyboje:).

Lotnisko w Luang Prabang

Lotnisko w Luang Prabang jest małe i przyjemne. Po Bangkoku od razu czuć zmianę skali. Transport z lotniska kosztował nas 200 000 KIP. Było spokojniej, bez nachalnego nagabywania, co po Tajlandii przyjęliśmy z zadowoleniem.

Tuk-tuki / ciężarówki

Do części atrakcji jechaliśmy lokalnym transportem, który bardziej przypominał ciężarówkowego tuk-tuka niż klasyczną taksówkę. To ma swój klimat, ale przy dłuższych trasach może być męczące.

Droga do Pak Ou

Droga do jaskiń Pak Ou była jedną z trudniejszych. Około 30 km jechaliśmy godzinę, dziura na dziurze. Dojazd kosztował 600 000 KIP po negocjacjach. Warto to uwzględnić, bo na mapie taka odległość wygląda niewinnie, a w praktyce potrafi wytrząść z człowieka resztki porannej kawy i … jedzenia.

Łodzie na Mekongu

Łodzie na Mekongu były dużo spokojniejszym doświadczeniem. Rejs o zachodzie słońca trwał około 1,5–2 godziny i kosztował 350 000 KIP za 4 osoby. Było w tym coś bardzo wyciszającego — rzeka, światło, mijane łodzie i spokojniejsze tempo Laosu.

Aplikacje i rezerwacje

W Tajlandii i Laosie nie potrzebowaliśmy tylu aplikacji co w Chinach, ale kilka rzeczy bardzo się przydało.

Trip.com

Trip.com przydał się przy rezerwacjach i jako alternatywa, gdy nie działała płatność na stronie AirAsia. U nas właśnie przez Trip.com udało się kupić bilety do Luang Prabang, gdy strona AirAsia nie chciała przepuścić płatności.

Z drugiej strony nie wszystko działało idealnie. Rezerwacja taksówki przez Trip.com w Bangkoku nie oszczędziła nam czasu — czekaliśmy około 40 minut, a potem szukano innego kierowcy. Czyli aplikacja jest przydatna, ale nie traktowałbym jej jako gwarancji bezproblemowego transportu.

Grab / Bolt

W Bangkoku korzystaliśmy też z aplikacji transportowych. Z naszej obserwacji Bolt wyszedł taniej niż Grab i był preferowany przez część kierowców, bo więcej z przejazdu trafiało do nich. To może się zmieniać, ale warto mieć zainstalowane obie aplikacje i porównać ceny przed zamówieniem.

Mapy

W Tajlandii i Laosie mapy działają znacznie prościej niż w Chinach. Nie trzeba było kombinować z lokalnymi odpowiednikami map. Mimo to przed wyjazdem warto zapisać offline adresy hoteli, lotnisk i najważniejszych miejsc, bo internet w podróży zawsze potrafi przestać działać dokładnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebny.

Co spakować

Nie będę robił listy wszystkiego od szczoteczki po skarpetki, ale przy tej trasie kilka rzeczy naprawdę ma znaczenie.

Dobre buty — szczególnie jeśli planujecie Railay Viewpoint. Widzieliśmy osoby idące w klapkach, ale to nie znaczy, że warto brać z nich przykład. Z dzieckiem i na stromym zejściu dobre buty są ważniejsze niż zdjęcie z wakacyjną stylizacją.

Coś na komary — Khao Sok, dżungla, jezioro i wieczory w Laosie to miejsca, gdzie lepiej mieć własny środek niż potem szukać czegokolwiek w lokalnym sklepie.

Lekkie ubrania — w Tajlandii jest gorąco i wilgotno, więc szybkoschnące rzeczy sprawdzają się najlepiej.

Zakryte ubranie do świątyń — w Bangkoku przy Wielkim Pałacu trzeba mieć odpowiedni strój. My musieliśmy kupić spodnie na miejscu za 200 bahtów, bo zasady są pilnowane już na wstępie. Nie, że żałujemy, bo spodnie całkiem ok, ale nikt nie lubi być postawiony w sytuacji bez wyjścia.

Apteczka — standardowa, rodzinna: coś na żołądek, plastry, środek do dezynfekcji, leki przeciwbólowe, coś na ukąszenia, elektrolity.

Powerbank — przy całodziennych wycieczkach, mapach, zdjęciach i biletach w telefonie to obowiązkowy element.

Gotówka — szczególnie na targi, tuk-tuki, łodzie, mniejsze restauracje i lokalne transfery.

Co byśmy zrobili inaczej?

Warto bardzo wcześniej szukać lotów. Bilety były w rozsądnej cenie biorąc pod uwagę inne miejsce przylotu i odlotu, ale pojawiały się wcześniej okazje o trochę niższej cenie lub łatwiejszym logistycznie miejsce wylotu.

FAQ

Czy do Tajlandii potrzebna jest wiza?

Na moment przygotowywania wpisu Polacy podróżujący turystycznie do Tajlandii do 60 dni nie potrzebują wizy, ale trzeba mieć paszport ważny co najmniej 6 miesięcy od daty wjazdu. Przed podróżą trzeba też sprawdzić aktualne zasady i formularz TDAC.

Czy do Laosu trzeba wypełnić formularz przed wjazdem?

Według informacji MSZ od 1 września 2025 r. przy wjeździe m.in. przez lotnisko w Luang Prabang konieczne jest wypełnienie Lao Digital Immigration Form. Zasady warto sprawdzić bezpośrednio przed wyjazdem.

Czy transfery z dziećmi były trudne?

Nie bardzo trudne, ale męczące. Najważniejsze to nie upychać zbyt wielu przejazdów jednego dnia i zostawiać sobie bufor czasowy.

Podsumowanie

Najważniejsze rzeczy do ogarnięcia przed wyjazdem to: loty, aktualne zasady wjazdu, gotówka, transport między miejscami, noclegi blisko punktów startowych wycieczek, dobre buty i rozsądne tempo.

Jeżeli chcielibyście wiedzieć więcej o samej podróży to zapraszam do Plan podróży 2 tygodnie Tajlandia i Laos. O samej Tajlandii to zapraszam na Tajlandia – Krabi-Khao Sok_Bangkok a jak nam się podobało w Laosie to możecie poczytać na Laos z dziećmi Luang Prabang

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry