Skąd nazwa Jedziemy Bo Zwariujemy?

„Jedziemy Bo Zwariujemy”

Zastanawialiśmy się nad nazwą bloga, która najbardziej oddaje ideę dalekich podróży i powody, dla których w ogóle się na nie decydujemy.

Generalnie – lubimy poznawać nowe miejsca. Są dla nas atrakcyjne same w sobie i moglibyśmy długo o nich opowiadać.
Jeżeli trafiłeś na ten blog, to pewnie też to masz. To jest taki podróżniczy „must have”.

Ale to nie jedyny powód, dla którego pakujemy walizki i lecimy gdzieś daleko.


Pełny dzień, pełna głowa

Oboje pracujemy z żoną, mamy dwójkę dzieci.
Każdy, kto ma podobną sytuację – albo chociaż jeden z tych czynników – wie, jak wygląda codzienność:

  • czas każdego dnia jest wypełniony po brzegi,
  • często nie ma chwili na książkę,
  • brakuje momentu, kiedy nie trzeba myśleć o pracy, problemach, sprawach naszych bliskich.

Dzień za dniem potrafi wyglądać bardzo podobnie.
Łatwo wpaść w rytm, w którym ciągle „coś trzeba”, a coraz trudniej znaleźć przestrzeń na oddech.

I właśnie tu wchodzą nasze podróże.


Tajlandia i Kambodża – moment, w którym coś kliknęło

Nasz pierwszy wyjazd do Tajlandii i Kambodży – wtedy jeszcze bez dzieci, w 2006 roku – uświadomił nam, jak ogromne znaczenie ma całkowita zmiana otoczenia.

Nagle:

  • nic nie jest zorganizowane (mieliśmy lot tam i z powrotem i nic więcej)
  • każdego dnia może zdarzyć się sytuacja, która Cię zaskoczy (oj było tego tak dużo, że czasem nie wiem czy byliśmy odważni czy po prostu naiwni)
  • trzeba samemu wszystko sprawdzić, dopytać, dogadać się (ale ile osób poznaliśmy to już nasze) więcej znajdziesz na innej stronie gdzie pierwszy raz opisaliśmy naszą podróż dzięki życzliwości właścicielki strony (www.umysl.pl)

Ten brak „gotowca” powoduje, że jesteś oderwany od tego, co zostawiłeś w domu.

Umysł odpoczywa i odrywa się od różnych wyzwań, bo musi nabrać dystansu – trzeba przecież odnaleźć się w nowym miejscu.

Podczas takich wyjazdów często tak dużo rzeczy Cię zaskakuje i „wciąga”, że automatycznie odrywasz się od problemów w pracy, domu, szkole. Musisz skupić się na tu i teraz. A im dalej i im bardziej inaczej, tym to odseparowanie jest mocniejsze.


Powrót – mały szok i duża dawka energii

Powrót po takich wyjazdach to często szok.
Wracasz do znanych (często szarych) ulic, szkoły dzieci, skrzynek mailowych, do rutyny.

Ale jednocześnie:

  • masz poczucie, że coś ważnego się wydarzyło,
  • codzienne obowiązki mniej męczą,
  • łatwiej znosisz czynności, które są powtarzalne i nużące.

Dla nas taki wyjazd to okres, kiedy naprawdę czujemy, że żyjemy dla czegoś więcej niż tylko listy zadań.

To czas, który pozwala przerwać kołowrotek, w którym chomik zapitala dzień za dniem podobnym rytmem.
Przypomina nam, że pracujemy po coś – żeby później móc wyskoczyć z tego kołowrotka i skupić się na sobie i rodzinie.


Daleka podróż jako sposób na złapanie oddechu

W pewnym momencie zaczęliśmy zauważać powtarzający się schemat.

Najpierw:

  • coraz więcej pracy,
  • coraz mniej wolnych wieczorów,
  • coraz więcej spraw „do załatwienia”.

A potem przychodzi ten moment, kiedy już wiadomo:

„… musimy gdzieś pojechać.”

Nie chodzi o to, że nie podoba nam się to jak żyjemy. Wręcz przeciwnie. Czasem po prostu jesteśmy zmęczeni powtarzalnością w szerokim słowa tego znaczeniu.
To jest potrzeba chwili oddechu, oderwania się od tego, co znane, i poczucia, że znów jesteśmy nie tylko rodzicami, pracownikami czy centrum logistycznym na trasie dom–szkoła–praca, ale też że robimy coś własnego dla siebie, dla bliskich.


Jedziemy, bo inaczej zwariujemy

I właśnie z tego wszystkiego wzięła się nazwa:

Jedziemy Bo Zwariujemy
a dokładniej: Jedziemy, bo inaczej zwariujemy. 😊

To zdanie dobrze oddaje to, co dzieje się w naszej głowie, kiedy:

  • czujemy, że kołowrotek kręci się za szybko,
  • widzimy, że coraz mniej w tym wszystkim przestrzeni dla nas,

Wtedy:

Jedziemy.

Pakujemy się, szukamy lotów, planujemy trasę – i znów lądujemy w miejscu, gdzie wszystko jest inne. A tam umysł odpoczywa, dzieci chłoną nowe bodźce, a my zbieramy energię na kolejne miesiące zwykłej, dobrej codzienności. Teraz już planujemy z wyprzedzeniem mając często 1 lub 2 wyjazdy przed sobą. To tak dla bezpieczeństwa😊 własnego zdrowia psychicznego i mniej przyziemnej przyczyny -> po prostu kosztów


O tym jest ten blog

To o tym jest ten blog powstał właśnie z tej potrzeby:

  • przerwania kołowrotka,
  • złapania dystansu,
  • i pokazania, że dalekie podróże z dziećmi są …fajne.

Jeżeli czytając to, masz poczucie, że trochę znasz ten rytm – praca, dom, szkoła, obowiązki, powtórka – to może „JedziemyBoZwariujemy” będzie dla Ciebie inspiracją.

I właśnie o takich momentach będzie większość historii na tym blogu.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry