Jak planujemy daleką podróż z dziećmi krok po kroku

Jak planujemy daleką podróż z dziećmi krok po kroku

Z tymi podróżami to spotykamy się z różnymi reakcjami. Znajomi są ciekawi relacji i wyrażają często chęć wyjazdu czy z nami czy samodzielnie. Część widzi to jako interesujące, ale mało przystępne rozwiązanie pod względem przygotowania czy kosztów. I trochę tak jest zważywszy, że:

  • wymaga dużo wkładu przed wyprawą
  • dalekie podróże są bardziej kosztowne od tych bliżej domu (choć raczej z powodu kosztów biletów lotniczych niż noclegów, które w Europie są zwyczajnie drogie)

ALE, porównując do wyjazdów samodzielnie zorganizowanych w te same regiony to poza nakładem pracy na planowanie to jest on w przeważającej części znacznie tańszy niż z biurem podróży.

Obydwoje pracujemy i mamy codzienne obowiązki rodzinne. Musimy więc znaleźć czas odpowiednio wcześniej aby To rzeczywiście się opłacało. Przy rodzinie nie możemy sobie pozwolić na spontan i kupić last minute dzień wcześniej. Najczęściej aby było bezpiecznie i z głową będziemy musieli jednak wtedy zapłacić znacznie więcej.

Dlatego nasz sposób planowania to połączenie marzeń i Excela:
trochę spontanu, ale też sporo bardzo przyziemnych kroków.

Pokażę Ci, jak krok po kroku planujemy daleką podróż z dziećmi – tak, żeby:

  • dało się to ogarnąć przy normalnej pracy i szkole,
  • nie zbankrutować,
  • i naprawdę odpocząć, a nie tylko zmienić widok z okna.

Krok 1: Po co i z kim jedziemy?

Zanim otworzymy wyszukiwarkę lotów, zadajemy sobie kilka prostych pytań:

Dla kogo jest ta podróż?

Brzmi banalnie, ale to kluczowe:

  • czy jedziemy we dwoje z żoną,
  • czy jedziemy ze znajomymi i czy z rodziną czy bez,
  • czy z dziećmi 1–3 lata,
  • czy z dziećmi 4–9 lat,
  • czy z nastolatkiem, który ma już swoje zdanie i pomysły?

W zależności od wieku dzieci:

  • 1–3 lata – ważne jest tempo, drzemki, przewidywalność dnia, dobry hotel, basen, plaża.
  • 4–9 lat – muszą mieć swój czas na zabawę, basen, zjeżdżalnie, plac zabaw. Jak się „wybawią”, łatwiej potem o zwiedzanie.
  • 10–15 lat – jeśli podróżują od lat, są już w dużej mierze „samoobsługowi” i potrafią realnie pomóc, ale dalej trzeba brać pod uwagę ich zainteresowania.

Bez odpowiedzi na pytanie „dla kogo?” bardzo łatwo zafundować sobie wyjazd, na którym dorośli zwiedzają, a dzieci dają wyraz swojego niezadowolenia – i wszyscy wracają bardziej zmęczeni niż przed.

Jaki jest cel tej podróży?

Zawsze ustalamy, co jest tym razem ważniejsze:

  • zwiedzanie,
  • wypoczynek (hotel, basen, plaża),
  • czy miks – np. 10 dni zwiedzania + 4 dni totalnego „nicnierobienia”. A może 50% dnia zabawy i 50% zwiedzania

Jeżeli mamy za sobą szczególnie intensywny okres w pracy, czasem uczciwie mówimy sobie:
„OK, tym razem więcej odpoczynku, mniej biegania za atrakcjami”.


Krok 2: Wybór kierunku i terminu

Co nas „woła”?

Czasem impuls jest prosty:

  • Singapur + Malezja – bo dawno nie byliśmy w Azji, a bardzo podoba nam się ich kultura, jedzenie i piękne plaże
  • USA – Floryda, Orlando, Nowy Orlean – bo USA jest dobrze zorganizowana i w pewien sposób podobna do Europy a jednocześnie chcieliśmy zobaczyć to co widzimy na filmach w realu. Każdy znajdzie coś dla siebie
  • Hongkong i Pekin – bo ostatnio dużo czytamy jak zmieniają sie Chiny i chcieliśmy zobaczyć to na własne oczy.

Nie udajemy, że wszystko jest chłodno wyliczone – często jest po prostu kraj, który nas ciekawi.

Pogoda, sezon, święta

Potem wchodzą w grę rzeczy bardzo praktyczne:

  • jaka jest pora roku na miejscu (monsuny, pora deszczowa, upały typu Dubaj w sierpniu),
  • czy to wysoki sezon (święta, ferie, lokalne długie weekendy – wyższe ceny) i dla kogo (np. w ostatni tydzień czerwca jest znacznie taniej niż od poczatku lipca)
  • czy plaże w tym okresie są czyste, czy np. pełne roślin wyrzucanych przez morze.

Przy Azji Południowo-Wschodniej naprawdę ma znaczenie, w którym regionie jesteś w danym miesiącu – niby ten sam region, nawet kraj, a pogoda może być zupełnie inna. W Malezji po jednej stronie pięknie i spokojnie a po drugiej monsuny.

Szkoła i praca

I oczywiście:

  • kiedy dzieci mają wolne w szkole (egzaminy 8-klasisty, matury, ferie, wakacje),
  • kiedy my możemy wziąć urlop,
  • na ile możemy sobie pozwolić na bycie „elastycznym”.

Im więcej elastyczności w datach – tym łatwiej znaleźć dobre połączenia i ceny.


Krok 3: Budżet i długość wyjazdu

Nie robimy wielkich tabel finansowych, ale patrzymy na kilka rzeczy:

  • ile możemy realnie wydać (jaki budżet trzeba przeznaczyć by wyjazd miał sens tj. że wypoczniemy, stać nas będzie na atrakcje, jedzenie czy noclegi lub przejazdy),
  • na ile dni możemy rozsądnie wyjechać:
    • przy dalekich kierunkach staramy się, żeby było to min. 10–14 dni,
    • krótszy wyjazd do Azji często się po prostu nie opłaca (czas podróży vs. czas na miejscu).

Z grubsza dzielimy budżet na:

  • loty (największy kawałek tortu w przypadku dalekich podróży),
  • noclegi,
  • transport na miejscu (auto, pociągi, autobusy),
  • atrakcje + jedzenie.
  • inne konieczne aby móc wyjechać (wizy, ubezpieczenie)

Krok 4: Szukanie lotów (od tego zaczynamy)

To etap, który „uwielbiamy” – mnóstwo klikania, odwiedzania forów internetowych w tym https://www.fly4free.pl/.

Jak szukamy?

Najczęściej:

  1. Wchodzimy w Google Flights (Google Loty).
  2. Wybieramy kilka lotnisk wylotu – np. Warszawa, Kraków, Wrocław, Berlin, Praga. Najczęściej w obie strony, ale czasami jak chcemy dużo zwiedzać i mamy loty lokalne to również „wiele miast”
  3. Ustawiamy daty, które elastycznie zmieniamy (zmieniamy o dzień, dwa, tydzień).
  4. Patrzymy na siatkę cen – łatwo widać, kiedy różnica wylotu o 1–2 dni oszczędza rodzinie kilka tysięcy złotych.

Ustaliliśmy też swoje „zasady bezpieczeństwa”:

  • nie schodzimy przy przesiadkach poniżej 1,5 godziny,
  • przy dalekich trasach (np. do Azji) patrzymy, czy lot nie jest absurdalnie długi tylko dlatego, że omija jakąś przestrzeń powietrzną.
  • unikamy rezerwowania przez pośredników, aby nie mieć problemów w przypadku zmian terminów lotów (tu przyznam, że nie mamy w tym doświadczenia i wiemy, ze można znaleźć wiele tańszych opcji, ale większe zaufanie mamy do bezpośrednich przewoźników)
  • unikamy zmiany lotnisk i kupowania osobnych biletów (w przypadku zmiany terminów lotów, co często się zdarza, może okazać się, że zostaniecie z biletem, którego nie wykorzystacie)

Czasem świadomie wybieramy dłuższą przesiadkę (np. 8 godzin w Singapurze), żeby wyskoczyć na szybkie zwiedzanie miasta między lotami. Za pierwszym razem był stres a za drugim mega satysfakcja.

Skąd lecimy?

Przy dalekich kierunkach patrzymy szerzej niż tylko lokalne lotnisko:

  • do Azji zdarzało nam się lecieć z Pragi, Krakowa, Berlina a nawet Mediolanu czy Monachium
  • do USA – często dobre opcje zaczynają się po przesiadce w Europie (Amsterdam, Frankfurt, Monachium).

Generalnie, to oczywiście się zmienia ale zachęcamy do sprawdzania Krakowa, Berlina i Pragi. Szczególnie to ostatnie miejsce ma bardzo atrakcyjne połączenia do Azji (daleka i bliska).

Szczegółowo krok po kroku opisałem to we wpisie jak wybieramy loty w google flights. Tu mała dygresja. Jak przeglądamy fora innych blogerów czy rozmawiamy ze znajomymi to oni często korzystają ze https://www.skyscanner.pl czy https://www.kayak.pl/, https://www.azair.cz/ , https://www.esky.pl/Jeżeli chcecie zobaczyć krok po kroku w google flights to poniżej link do wpisu jak szukamy lotów


Krok 5: Planowanie trasy na miejscu

Kiedy mamy już w miarę pewną datę i lot, zaczynamy układać trasę po kraju / krajach.

„Must see” i „jak się uda”

Dzielimy atrakcje na dwie listy:

  • „na pewno” – miejsca, bez których ten wyjazd nie ma sensu (np. Petra w Jordanii, Gardens by the Bay w Singapurze),
  • „jak się uda” – fajne dodatki, ale nie za cenę zajechania całej rodziny.

To bardzo pomaga, gdy coś nie idzie zgodnie z planem (a nie idzie zawsze 😉).
Jak wypadnie nam jeden dzień z powodu choroby, zmęczenia czy awarii auta, nie mamy poczucia „zmarnowanego wyjazdu”.

Tempo dostosowane do dzieci

Kiedy dzieci były młodsze, mieliśmy swoją zasadę:

  • 3–5 dni stacjonarnie na początku (hotel, plaża, basen),
  • dopiero potem ewentualne przemieszczanie się co kilka dni.

Z wiekiem można przyspieszać tempo, ale nadal pilnujemy, żeby nie robić z wyjazdu maratonu. Obecnie dopasowując do wieku młodszego dziecka w przypadku wyjazdu nastawionego na zwiedzanie, staramy się aby pierwsze (o ile to możliwe) 2-3 godziny spędzić na basenie, plaży a dopiero potem ruszamy w miasto. Zauważyliśmy, że jeżeli nie weżmiemy potrzeb młodszego pokolenia to potem i starszemu niezbyt jest wygodnie. Ten model nam się sprawdza. Wraz z wiekiem jest on bardziej elastyczny. Celem jest wypoczynek dla Wszystkich a nie odhaczone miejsca na mapie. A niezadowolone małe dziecko to sami wiecie co może….


Krok 6: Noclegi – gdzie śpimy i dlaczego

Przy noclegach patrzymy na kilka rzeczy jednocześnie:

  • bezpieczeństwo i opinie (czystość, okolica, opinie innych rodzin),
  • lokalizacja (czasem wolimy coś prostszego, ale bliżej „życia”, niż super hotel 30 km od wszystkiego),
  • warunki dla dzieci (basen, bliskość plaży, możliwość wstawienia łóżeczka, śniadanie). I tu trochę więcej informacji. Jeżeli jedziemy w okresie kiedy nie jest już wysoki sezon, choć temperatury są powyżej 20 stopni (Maroko w maju) to sprawdzamy np. czy woda w basenie jest podgrzewana, czy jest ogrzewanie na Cyprze czy we Włoszech w zimie (tam często domy mają tylko klimatyzację ale to nie zawsze wystarcza)

Przykład z życia:

Zdarzyło nam się kiedyś znaleźć hotel all inclusive w Hiszpanii, gdzie:

  • termin ostatni tydzień czerwca był o ok. 30% tańszy niż pierwszy tydzień lipca,
  • a biuro podróży miało ten sam hotel, w lipcu, z wyższą marżą, w gorszej opcji.

Podobnie było w hotelu, którego właścicielem jest TUI na Gran Canaria. Piękny hotel nad samym może na początku stycznia 1 dzień po Nowym Roku. Cena z biura podróży TUI była o 20% wyższa niż jak samodzielnie przez booking.com zarezerwowaliśmy ten hotel.

I tu jedna uwaga. To nie jest reguła. Zachęcam abyście weszli na stronę operatora, hotelu, booking.com czy innych pośredników i sprawdzili a potem podjęli decyzję.

Organizując samemu, często można trafić lepszy standard w podobnych pieniądzach.


Krok 7: Transport na miejscu (auto, pociąg, autobus)

Bardzo często wynajmujemy auto – daje to ogromną swobodę z dziećmi.

Korzystamy m.in. z:

  • rentalcars.com,
  • autoeurope.com,

porównując oferty i sprawdzając opinie o wypożyczalniach (np. na Google). Sprawdzmy też lokalne wypożyczalnie na google maps. Tak robimy jeżeli widzimy absurdalne ceny za wynajem i szukamy alternatywy wśród lokalnych dostawców. Rzadko jest taniej ale się zdarza.

Na co patrzymy:

  • czy jest limit kilometrów,
  • jaki jest wkład własny i czy karta kredytowa to „udźwignie” ( tu wkład własny może się różnić od 1000PLN do 4000PLN). Wkład własny oznacza, że ponosicie odpowiedzialność za szkody do tej wysokości. Jest ona pobierana przy wypożyczaniu samochodu.
  • gdzie jest biuro wypożyczalni (faktycznie na lotnisku czy 20 minut busem dalej), – tutaj kilka razy nie sprawdziliśmy i bylismy zdziwieni. To niekoniecznie jest zła opcja, bo może być tańsza, ale zawsze stracicie trochę czasu na dojazd tam czy z powrotem jadąc na lotnisko
  • zasady paliwa (najbardziej lubimy „full-full” – pełny bak przy odbiorze, pełny przy oddaniu). Wiadomo, ile musimy oddać. Jeżeli jest opcja, że masz oddać paliwa tyle ile zastałeś, to naprawdę trudno dokładnie odczytać ile to jest litrów i raczej będziecie stratni. Szczególnie, ze cena paliwa jest liczona najczęście wg cen ze stacji na lotnisku

Jeśli podróżujesz z małymi dziećmi, bardzo ważna jest kwestia fotelików i wózków – często można je przewieźć samolotem za darmo, co bywa tańsze (i czystsze 😉) niż wynajem na miejscu. Sprawdziliśmy to po wielu podróżach odbytych i zdaliśmy sobie sprawę, że mogliśmy sporo zaoszczędzić. Foteliki, często średniej jakości (podstawka) i zużyte potrafią kosztować prawie tyle co auto.


Krok 8: Dokumenty, formalności i bezpieczeństwo

Ten etap brzmi mało romantycznie, ale to on daje spokój w głowie :

  • paszporty – ważność (niektóre kraje wymagają ważności min. 6 miesięcy) -> naszym znajomym zmienili lot i okazało się przypadkiem, że dzięki temu zaoszczędzili sporo pieniędzy bo paszport dla jednego z dzieci miał datę ważności w mniej niż 3 m-ce i mogli nie zostać wpuszczeni do kraju
  • wizy – czy potrzebne, jak załatwić, ile wcześniej,
  • szczepienia i profilaktyka – wizyta w przychodni medycyny podróży, jeśli trzeba,
  • ubezpieczenie podróżne dla całej rodziny (naprawdę nie chcecie się martwić czy Was stać czy nie. my korzystamy z …..)
  • internet na miejscu – lokalna karta SIM, eSIM, Wi-Fi,
  • kopie dokumentów – skan paszportu, polisy, rezerwacji.

Potrzeba na to czasu. W przypadku szczepień czy paszportów 2-6 miesiące przed wylotem. Niektóre szczepienia wymagają dawek potwierdzających, aby mieć pełną odporność od danej choroby. Więcej o wymaganiach co szczepień podaję w poszczególnych wyjazdach.


Krok 9: Nasza oś czasu – 6 / 3 / 1 miesiąc przed wyjazdem

Żeby nie robić wszystkiego na ostatnią chwilę, mniej więcej trzymamy się takiego schematu:

6–12 miesięcy przed

  • wybieramy kierunek i wstępny termin,
  • sprawdzamy sezon, pogodę, święta,
  • zaczynamy obserwować loty (czasem dobre ceny pojawiają się naprawdę wcześnie).

3–6 miesięcy przed

  • kupujemy bilety lotnicze,
  • rezerwujemy pierwsze noclegi (szczególnie w tych miejscach najbardziej obleganych),
  • dopinamy paszporty, ewentualne szczepienia, wizy,
  • szkicujemy trasę i „must see”.

1–2 miesiące przed

  • dopinamy noclegi na trasie,
  • rezerwujemy auto (jeśli jest potrzebne),
  • sprawdzamy ubezpieczenie,
  • kupujemy bilety na najważniejsze atrakcje (np w Dubaju jest bardzo ciekawe muzem https://museumofthefuture.ae/, gdzie okazało się, że nie było biletów 2 tygodnie przed wylotem czy bilety na mecz NBA też warto kupić wcześniej)
  • robimy pierwszą wersję checklisty bagażu – zwłaszcza przy małych dzieciach.

Na ostatni tydzień zostawiamy już tylko to, co naprawdę trzeba zrobić „na świeżo”.


Po co to wszystko?

Można powiedzieć: „Przecież to ma być wakacyjny wyjazd, a nie projekt kosmiczny”.

I tak, i nie.
Cały ten plan, kroki, listy – są po to, żeby:

  • w trakcie wyjazdu nie myśleć już o tysiącu szczegółów,
  • mieć głowę jak najbardziej wolną na tu i teraz,
  • cieszyć się tym, że jesteśmy razem w zupełnie innym świecie, a nie że nie mamy internetu, czy biletów na atrakcje, na które przylecieliśmy

Na końcu chodzi zawsze o to samo:

przerwać na chwilę kołowrotek i rutynę dnia codziennego,
złapać dystans, naładować baterie
i móc znów powiedzieć:
„Jedziemy, bo inaczej zwariujemy.”

Jeżeli chcesz więcej dowiedzieć się o:

bagażu (limity i co zabieramy) kliknij to bagaż

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry