Tajlandia z dziećmi — Railay, Hong Islands, Khao Sok i Bangkok

Wat Arun Bangkok Prangi
Prangi Wat Arun

Tajlandia okazała się piękna, ale też dużo bardziej turystyczna niż ją pamiętaliśmy. Railay nadal zachwyca naturą, Hong Islands wyglądają jak pocztówka, Khao Sok było jedną z największych przygód całej podróży, a Bangkok — jak to Bangkok — był głośny, kolorowy, męczący i fascynujący jednocześnie.

Tajlandia — kilka słów o kraju przed podróżą

Basen infinity w Bangkoku o zachodzie słońca
Zachód słońca nad panoramą Bangkoku widziany z basenu
  • Położenie: Azja Południowo-Wschodnia. Tajlandia graniczy m.in. z Laosem, Kambodżą, Malezją i Mjanmarem (Birma).
  • Powierzchnia: około 513 tys. km²
  • Ludność: około 71–72 mln mieszkańców według aktualnych szacunków demograficznych.
  • Stolica: Bangkok.
  • Waluta: baht tajski, oznaczany jako THB.
  • Religia / wierzenia: dominującą religią jest buddyzm theravada. Według danych tajlandzkiego rządu około 93,5% mieszkańców deklaruje buddyzm, około 5,4% islam, około 1,1% chrześcijaństwo, a pozostałe religie i osoby bez religii stanowią niewielki odsetek.
  • Wolność religijna: konstytucja Tajlandii nie wskazuje jednej religii państwowej i gwarantuje wolność wyznania, choć buddyzm jest bardzo silnie obecny w kulturze, codzienności i symbolice kraju.
  • System polityczny: Tajlandia jest monarchią konstytucyjną. Głową państwa jest król, a rządem kieruje premier.
  • Ustrój w praktyce: kraj ma instytucje demokratyczne, wybory i parlament, ale życie polityczne Tajlandii od lat jest złożone, z dużą rolą monarchii, wojska i okresowymi napięciami politycznymi.
  • Gospodarka: PKB na mieszkańca pokazuje dużą różnicę w stosunku do Polski. W 2024 roku Tajlandia miała około 7347 USD PKB per capita, a Polska około 25 104 USD, czyli ponad 3 razy więcej. W 2006 roku, kiedy byliśmy pierwszy raz PKB per capita w Polsce to było to 9,000 USD) Turystyka ma w Tajlandii dużo znaczenie 8,9% PKB (przed pandemią 20%, goszcząc 40mln turystów rocznie). To jeden z najpopularniejszych kierunków podróży w tej części świata. Kraj łączy plaże, wyspy, dżunglę, miasta, świątynie i bardzo rozwiniętą infrastrukturę turystyczną. Dla rodzin z dziećmi Tajlandia jest stosunkowo łatwa logistycznie, ale popularne miejsca bywają bardzo zatłoczone.

Tajlandia — kilka faktów z historii

Kolorowi strażnicy podtrzymujący Phra Si Rattana Chedi w kompleksie Wat Phra Kaew w Bangkoku.
Strażnicy przy Phra Si Rattana Chedi w Wat Phra Kaew.
  • Dawniej Tajlandia była znana jako Syjam. Nazwa „Tajlandia” została przyjęta w XX wieku, ale w starszych opisach podróżniczych i historycznych często pojawia się właśnie Syjam.
  • Tajlandia jako jeden z nielicznych krajów regionu nie została skolonizowana przez Europejczyków. W przeciwieństwie do sąsiednich krajów Azji Południowo-Wschodniej, Syjam zachował niezależność, balansując między wpływami mocarstw kolonialnych.
  • W 1932 roku zakończyła się monarchia absolutna. Po bezkrwawej rewolucji Tajlandia stała się monarchią konstytucyjną, czyli król pozostał głową państwa, ale system polityczny zaczął opierać się na konstytucji i parlamencie.
  • Najnowsza historia Tajlandii jest politycznie burzliwa. Kraj formalnie ma instytucje demokratyczne, ale wojsko wielokrotnie odgrywało dużą rolę w polityce. W 2014 roku doszło do wojskowego zamachu stanu, a w ostatnich latach tajska scena polityczna nadal była napięta, m.in. po wyborach z 2023 roku i rozwiązaniu partii Move Forward w 2024 roku.

W praktyce turysta najczęściej widzi przede wszystkim buddyjskie świątynie, portrety króla, sprawną turystyczną infrastrukturę i kraj, który z jednej strony jest bardzo nowoczesny, a z drugiej mocno trzyma się tradycji.

Plan naszej podróży po Tajlandii

  • Krabi / Railay Beach — pierwszy kontakt z Tajlandią, plaże, skały, Diamond Cave i Railay Viewpoint.
  • Hong Islands — wycieczka speed boatem, plaże i punkt widokowy 360 stopni.
  • Khao Sok — dżungla, canoe rafting i nocny trekking.
  • Jezioro Cheow Lan — domki na wodzie, kajaki, skały i zwierzęta.
  • Bangkok — Khao San Road, Wielki Pałac, Wat Pho, Wat Arun, Chinatown i ostatnie dni po powrocie z Laosu.

Krabi i Railay Beach — plaże, skały i pierwszy kontakt z Tajlandią

  • Krabi to prowincja i popularny region turystyczny na południu Tajlandii.
  • Railay Beach leży w okolicy Krabi i słynie z wapiennych skał oraz plaż dostępnych głównie od strony morza.
  • Na Railay nie dojeżdża się normalnie samochodem — ostatni odcinek pokonuje się łodzią.
  • Railay jest popularne wśród turystów, wspinaczy i osób szukających plaż z widokiem na skały.
  • Miejsce jest piękne, ale dziś bardzo turystyczne.
  • Ciekawostka: dobre miejsce wypadowe na inne atrakcyjne wyspy, w tym Ko Phi Phi Leh („Niebiańska plaża” z Leonardo Di Capri)
Mapa połączeń Railay Bay przy przystani Ao Nam Mao
Mapa okolic Railay i połączeń łodzią przy przystani Ao Nam Mao.

Do Krabi przylecieliśmy o 6:00 rano, po długim locie przez Abu Dhabi. W Warszawie przy wyjeździe było około -6 stopni, więc już sama myśl o Tajlandii działała jak dodatkowa warstwa odzieży termicznej. Lot minął bez problemów, Misiek dostał gadżety od Etihadu, a my raczyliśmy się filmami, żeby jakoś przetrwać długą podróż.

Tajalndia Krabi widok z pier w drodze do Railay
W drodze na Railay z Krabi

Po lądowaniu w Krabi byliśmy już właściwie w 24. godzinie naszej podróży. Przed nami było jeszcze tylko 14 godzin bez snu, zgodnie z zasadą, żeby dotrwać do końca dnia w nowej strefie czasowej. Brzmi rozsądnie, dopóki nie trzeba tego zrobić z dziećmi, bagażami i kolejnym transferem przed sobą.

Tajlandia-Rai;ay-widok z hotelu z basenem
Widok na Railay z basenu hotelowego
Railay Phra Nang Beach widok na piękne skały
Piękny widok z plaży Phra Nang Beach

Praktycznie: po długim locie warto pierwszy dzień na Railay zaplanować luźno. Plaża, spacer, coś do jedzenia i wcześniejszy sen wystarczą.

Plaże Railay, Diamond Cave i jaskinia z symbolami płodności

Panorama plaży Railay West
Piaszczysta plaża Railay West na tle stromych wapiennych klifów przed wycieczkowym tornadem
  • Railay ma kilka plaż i krótkich tras spacerowych.
  • Diamond Cave to niewielka jaskinia, którą można odwiedzić jako krótką atrakcję między plażowaniem.
  • W okolicy znajduje się też znana jaskinia z symbolami płodności (kilkadzisiąt drewnianych penisów od 40cm do 2m wielkości z kolorowymi wstążkami)
  • Miejsce jest łatwe do odwiedzenia, ale w sezonie trzeba liczyć się z dużą liczbą turystów.
  • Railay słynie z wapiennych skał, które robią ogromne wrażenie z plaży i z wody.

Railay nadal ma piękną naturę. Skały, plaże, zieleń, łodzie — wszystko się zgadza. Jedzenie było stosunkowo tanie, można było zjeść za 120–180 bahtów (14-21zł). Restauracji jest dużo z dużym wyborem dań, więc z dziećmi nie ma problemu, żeby coś znaleźć.

Wieczór na Railay West
Railay West wieczorem przed odpływem turystów

Klimat miejsca trudno opisać jednym słowem. Trochę chilloutowo, częściowo hipstersko (wszechobecne bary z marichuaną), trochę instagramowo, trochę wakacyjny deptak, ale również emerytura w tropikach dla bogatych. Sporo się pod tym względem zmieniło od naszej poprzedniej wizyty. Wszędzie czuć marihuanę, w barach są sprzedawane jointy, a Bob Marley leci tak, jakby był oficjalnym patronem miejsca. Bardzo dużo też miłośników wspinaczki skałkowej z bardzo dobrze przygotowanymi trasami (tak mi się przynajmniej wydaje jako laikowi)

Spacer po Railay
Główna ścieżka z restauracjami na Railay.

Ceny noclegów są wysokie jak na Tajlandię (europejskie), pojawiały się kwoty od 500 do 1000 zł i więcej za noc, choć były również kilkukrotnie wyższe opcje. Natura dalej jest przepiękna, ale turystyczna otoczka jest dziś dużo mocniejsza.

Zwiedziliśmy dwie plaże i Diamond Cave. Sama jaskinia nie jest atrakcją na pół dnia, ale jako krótki przystanek sprawdza się dobrze, szczególnie, że można zobaczyć mnóstwo nietoperzy.

Diamond Cave wewnątrz
Jaskinia Diamond Cave wewnątrz

Byliśmy też przy jaskini z symbolami płodności. Trudno opisywać ją bardzo poważnym tonem, zwłaszcza kiedy podróżuje się z dziećmi i nagle trzeba zdecydować, jak szczegółowo tłumaczyć to, co się widzi. Powiedzmy więc, że Tajlandia potrafi połączyć naturę, wierzenia i dość specyficzną symbolikę.

Kapliczka w jaskini Phra Nang
Słynna kapliczka w jaskini Phra Nang

Praktycznie: Railay warto zobaczyć, ale nie warto oczekiwać pustej, dzikiej plaży. To dziś miejsce piękne, ale bardzo turystyczne. Znacząco mniejszy ruch jest wieczorem, kiedy 1-dniowi wycieczkowicze z innych miejsc opuszczają ten zakątek.

Railay Viewpoint — piękny widok i rodzicielski stres

  • Railay Viewpoint to punkt widokowy nad Railay.
  • Trasa prowadzi stromym podejściem, miejscami z użyciem lin.
  • Po drodze można odbić w stronę laguny, ale ten wariant jest dużo trudniejszy.
  • To nie jest zwykły spacer i wymaga dobrych butów
  • Po deszczu trasa może być śliska i niebezpieczna.
wymagające wejście Blue Lagoon i Railay View. Tajlandia z dziećmi
Wejście na Railay View Point i Blue Lagoon

Ściana momentami była prawie pionowa. Niby są liny, niby technicznie da się wejść, ale odpowiedzialność jest spora. Po wejściu na górę można iść na lagunę albo na viewpoint. Do laguny prowadzi strome zejście w dół i kolejne fragmenty jeszcze trudniejsze niż dotychczasowe.

Córka poszła dalej na Blue Lagoon, a ja z Misiem poszedłem na punkt widokowy Railway Viewpoint. Widok był przepiękny. Railay z góry naprawdę robi wrażenie.

Panorama Railay East z punktu widokowego
Widok na wschodnią część Railay z punktu widokowego

Zejście było trudniejsze niż wejście. Asekurowałem każdy krok Misia. Po drodze widzieliśmy ludzi idących w klapkach, bez butów, z torbami na ramię. Można.

Praktycznie: Railay Viewpoint może być świetną przygodą, ale z dziećmi trzeba realnie ocenić trasę, pogodę i własny poziom akceptowalnego ryzyka. Dobre buty są obowiązkowe. Po deszczu raczej bym odpuścił.

Hong Islands — speed boat, plaże i punkt widokowy 360 stopni

widok z wieży 360 na Hong Islands
Widok na plaże Hong Islands
  • Hong Islands to popularna wycieczka z okolic Krabi i Railay (7 wysp)
  • Wyspy są znane z plaż, wapiennych skał i turkusowej wody.
  • Jedną z największych atrakcji jest punkt widokowy 360 stopni.
  • Na wyspy można płynąć long tail boat albo speed boat.
  • Przy dzieciach speed boat oszczędza czas, choć jest mniej klimatyczna niż tradycyjna łódź.

Następnego dnia wynajęliśmy prywatną speed boat na 10 osób. Po negocjacjach wyszło 850 bahtów (100zł). Long tail boat byłby bardziej klimatyczny i pewnie tańszy, ale przy dzieciach, upale i odległościach szybsza opcja miała sens. Sporo oszczędza się czasu na przejazdach.

Wycieczka na Hong Islands razem z innymi turystami
Kameralna wycieczka na speed boat

Płynęliśmy z prędkością około 30 węzłów (55km/h), więc już sama łódź była atrakcją. Hong Islands są przepiękne. Plaże, skały, ikoniczne zatoczki, kolor wody — wszystko wygląda tak, jak człowiek wyobraża sobie Tajlandię przed wyjazdem.

zaduma nad światem na Hong Islands 360 View
Widok z Hong Islands 360 view i kontemplacja

Punkt widokowy 360 stopni na wybudowanej wieży zrobił na nas duże wrażenie. Można zobaczyć całą wyspę z bardzo dużej wysokości oraz okoliczne wysepki. W małej zatoczce snoorkelingowaliśmy. Nie było może zbyt dużo raf, ale trochę ciekawych okazów życia podwodnego zobaczyliśmy. Szczególnie duże meduzy na jakieś 30 cm sprawiały, że trochę czuliśmy się nieswojo. Potem mała przekąska owocowa w pobliskiej restauracji

smoczy owoc
Przekąska owocowa

Oczywiście turystów było dużo. Polaków też. Momentami można było poczuć się trochę jak we Władysławowie, tylko z bardziej spektakularnym tłem.

2 godziny wypoczynku podczas wycieczki Hong Islands speed boat
Wypoczynek na plaży podczas wycieczki na Hong Islands

Khao Sok — z plaż do dżungli

jezioro Cheow lan w Khao Sok National Park
Jezioro Cheow Lan w parku Khao Sok
  • Khao Sok to park narodowy w południowej Tajlandii.
  • Region słynie z dżungli, wapiennych skał, jeziora Cheow Lan i wycieczek przyrodniczych.
  • To dobry kontrast po plażach Krabi i Railay.
  • W okolicy popularne są spływy canoe, nocne trekkingi i wycieczki na jezioro.
  • Dla rodzin to jedno z ciekawszych miejsc, jeśli dzieci lubią przyrodę i aktywności.

Po plażach przyszedł czas na dżunglę. Przejazd z Railay do Khao Sok trwał około 2,5 godziny. Transport był bardzo komfortowy (niemal luksusowy) i kosztował 2900 bahtów zroganizowany przez „hotel”, w którym nocowaliśmy. Po Railay od razu zmienił się klimat: mniej plażowo, mniej deptakowo, więcej zieleni, więcej ciszy i innego rytmu oraz …rodzaju turystów.

domek na drzewie w Khao Sok
Nasz nocleg w Khao Sok w domku na drzewie

Khao Sok było dla nas jedną z najciekawszych części Tajlandii. Blisko natury, inne niż to co do tej pory widzieliśmy podczas naszych podróży oraz turyści bardziej nastawieni na poznanie czegoś nowego i aktywne zwiedzanie raczej w skromnych warunkach.

Canoe rafting w Khao Sok

Rzeka Khao Sok i piękne widoki
Widok na góry podczas spływu kajakowego Khao Sok river

Canoe rafting okazał się bardzo przyjemny. Nie trzeba było wiosłować, więc bardziej patrzyliśmy i odpoczywaliśmy. Było cicho, spokojnie i ludzi było mało. Mieliśmy okazję zobaczyć nawet węże wylegujące na drzewach i skakać na linie do rzeki.

rzeka Khao sok z waranmi i krokodylami
Powolny spływ kajakiem Khao Sok i natura

Po drodze mieliśmy przerwę na kawę zrobioną w bambusie. Woda też była zagotowana w bambusie nad ogniskiem a następnie przelana do kubków. Prosta rzecz, ale takie momenty zostają w pamięci.

kawa w bambusie
Chwila na kawę podczas spływu rzeką Khao Sok

Night jungle trekking

Night safari przewodniczka Khao Sok
Zwiedzanie dżungli nocą z przewodniczką

Wieczorem z Oliwką poszliśmy na night jungle trekking. Myśleliśmy, że będzie tylko nasza mała grupa, przewodnik, ciemność i dźwięki dżungli. Trochę zmyliło mnie wideo nakręcone przez innych blogerów. Okazało się, że takich grup było chyba kilkadziesiąt i wszyscy mieli bardzo podobną trasę w parku narodowym. Trochę to nas zaskoczyło, bo czuliśmy się jak we w pełni wyreżyserowanym filmie. Niby strasznie, ale czemu inni turyści świecą mi po oczach:).

Widzieliśmy skorpiona, węże i chyba tarantulę, a przynajmniej tak nam powiedziano. Przewodniczka cały czas żartowała: że zgubiła grupę, że coś nas zaraz zje, że trzeba uważać. Taki Monty Python w dżungli. Momentami nie wiedzieliśmy, kiedy żartuje, a kiedy mówi coś naprawdę ważnego.

Opowiadała też, że od roku dorabia jako przewodniczka, a w ciągu dnia pracuje na swoim polu z palmami. Wyrabiają olej, ale mają problem, bo dzikie słonie czasami wchodzą na pole i niszczą uprawy. Takie rozmowy często zostają w głowie bardziej niż lista zwierząt zobaczonych po drodze.

Praktycznie: warto, ale trzeba wiedzieć, że to popularna, zorganizowana atrakcja, a nie samotna wyprawa w dziką dżunglę. Więc nie ma się czego zbytnio obawiać.

Jezioro Khao Sok / Cheow Lan — domki na wodzie i tajskie Guilin

Jezioro w Khao Sok Natianal Park
Wieczór nad jeziorem Cheow Lan w Khao Sok
  • Jezioro Cheow Lan leży na terenie Parku Narodowego Khao Sok.
  • Jest to sztuczne jezioro powstałe po budowie tamy 1982-1987 (160km2)
  • Najbardziej charakterystyczne są wapienne skały wyrastające z wody.
  • Miejsce bywa porównywane do chińskiego Guilin.
  • Popularną atrakcją jest nocleg w prostych domkach na wodzie.

Następnego dnia pojechaliśmy nad jezioro Khao Sok, czyli Cheow Lan. Najpierw około godzina drogi, potem łódź long tail boat. Łódka była strasznie głośna. W takich miejscach człowiek od razu myśli, że silniki elektryczne byłyby świetnym wynalazkiem — dla uszu turystów, zwierząt i całego krajobrazu.

Początek podróży na jezioro Cheow Lan w Khao Sok
Guilin of Thailand wejście do Parku Khao Sok na jezioro Cheow Lan

Płynęliśmy około godziny. Skały wyrastały z wody na kilkadziesiąt, a może nawet ponad sto metrów. To zalane góry po zbudowaniu tamy. Nazywają to tajskim Guilin i rzeczywiście skojarzenie z Chinami samo przychodzi. Nie ma dróg, wokół woda, skały i gdzieniegdzie uschnięte czubki drzew wystające z jeziora.

droga Long tail boat w Khao Sok National Park
Przejazd łodzią long tail boat do domków na wodzie na jeziorze Cheow Lan

Człowiek patrzy na wodę i zastanawia się, czy jak wyskoczy, to czasem nie trafi na jakieś drzewo ukryte pod powierzchnią. Taka mała rodzicielska wersja wyobraźni katastroficznej.

Khao Sok domki na wodzie
W drodze do domków na jeziorze Cheow Lan

Domki na wodzie i wieczór na jeziorze

Domki na wodzie Khao Sok
Nocleg w domkach na wodzie na jeziorze Cheow Lan

Na miejscu czekały na nas domki na wodzie. Standard prosty: tylko pokój i wspólna łazienka. Ale tam nie jedzie się po luksus. Jedzie się po to, żeby otworzyć drzwi i mieć jezioro pod nogami. Cisza i spokój. Magia.

Widok z domku na wodzie w Khao Sok
Widok z pokoju na jezioro Cheow Lan

Woda była ciepła. Skakanie do jeziora dawało świetne uczucie. Dzieciaki były wniebowzięte. Obiad był w porządku, kolacja lepsza. Potem kajaki. Dla dzieci to był jeden z najlepszych elementów podróży — nie dlatego, że ktoś im opowiadał historię miejsca, tylko dlatego, że mogły wskakiwać do wody, pływać kajakiem i mieszkać na jeziorze. Dla mnie też była to rewelacja.

Widzieliśmy słonia, który łamał bambusy — na jedzenie albo dla zabawy. Wieczorem szukaliśmy innych zwierząt. Były ptaki i małpy na drzewach. Potem piwko, gra w Makao i rozmowy z dziećmi na jeziorze o gwiazdach i innych rzeczach.

Domki na jeziorze Cheow Lan
Domki na wodzie bardziej ekskluzywne na jeziorze Cheow Lan

Rano o 7:00 wypłynęliśmy szukać zwierząt. Widzieliśmy ptaki i małpy. Potem śniadanie, kąpiel i powrót. Jeszcze łódź, przejazd i lot z Surat Thani do Bangkoku. Lotnisko było całkiem przyjemne, a sam lot przebiegł bez przeszkód.

Praktycznie: jedna noc na jeziorze to minimum. Jeśli lubicie spokojniejsze tempo, warto rozważyć więcej czasu w Khao Sok. To miejsce, które chcielibyśmy kiedyś jeszcze odwiedzić.

Bangkok — głośny, kolorowy i intensywny

Widok na Bangkok z łodzi
Widok na Bangkok podczas przeprawy przez rzekę Chao Phraya
  • Bangkok to stolica Tajlandii i jedno z największych miast Azji Południowo-Wschodniej. (5,5 mln zarejestrowanych mieszkańców, ale ocenia się, że razem z przylegającymi miejscowościami mieszka tam kilkanaście mln)
  • Oficjalna tajska nazwa miasta to Krung Thep Maha Nakhon, często skracana przez Tajów do Krung Thep.
  • Miasto łączy świątynie, nowoczesne centra handlowe, targi, uliczne jedzenie i bardzo intensywny ruch. Powstała ok XVw
  • Dla rodzin z dziećmi Bangkok jest ciekawy, ale może być męczący (najgorętsza stolica świata)
  • Warto dobrze planować tempo, bo upał, korki i tłumy szybko zabierają energię.
  • Bangkok dobrze pokazuje kontrasty Tajlandii: stare i nowe, lokalne i globalne, duchowe i komercyjne.

Po przylocie do Bangkoku skorzystaliśmy z Trip.com, żeby zarezerwować taksówkę. Nie udało nam się jednak zaoszczędzić czasu. Czekaliśmy około 40 minut, z dość mglistym wyjaśnieniem, że są korki, a potem zaczęto szukać innego kierowcy.

Bangkok zaczął się, zanim jeszcze dojechaliśmy do hotelu.

Khao San Road — pierwsze zderzenie z Bangkokiem

ulica Khao san ze straganami z różnymi egzotycznymi ciekawostkami
Khao san road razem z kulinarnymi ciekawostkami
  • Khao San Road to jedna z najbardziej znanych ulic turystycznych Bangkoku.
  • Słynie z barów, taniego jedzenia, hosteli, muzyki i bardzo intensywnej atmosfery.
  • Dla jednych to kultowe miejsce, dla innych zbyt głośny turystyczny spektakl.
  • Z dziećmi warto potraktować ją raczej jako krótki wieczorny spacer.
  • To dobre miejsce do obserwowania turystycznego Bangkoku, ale niekoniecznie do odpoczynku.

Wieczorem ruszyliśmy na Khao San Road. Głośno, tłoczno, kolorowo. Polski język znów słychać wszędzie, szczególnie tam. Miałem wrażenie, że jest podobnie jak 20 lat temu, tylko turystów jakby więcej, choć wtedy nie było praktycznie w ogóle naszych rodaków.

Dużo barów, muzyki, jedzenia, mini krokodyli, robali, naganiaczy na różne show (np erotyczne) i ludzi każdego rodzaju (drag queens, globtrotersów, turystów, wielbicieli ziołowego dymu). Bangkok w tej wersji nie jest subtelny. On bardziej wchodzi w człowieka wszystkimi zmysłami naraz.

Zjedliśmy tanio i dobrze. Dla dzieci samo obserwowanie ulicy było atrakcją, ale nie każda odsłona była dla nich właściwa. Dla dorosłych trochę sentymentalny powrót, trochę zdziwienie, że pewne rzeczy się zmieniły, a inne właściwie wcale.

Wielki Pałac, Wat Pho, Wat Arun i Chinatown

Świątynia Wat Phra-Kaew w kompleksie Wielkiego Pałacu
Wielki Pałac i świątynia Wat Phra Kaew

Wielki Pałac

  • Wielki Pałac to jedna z najważniejszych atrakcji Bangkoku.
  • Wielki Pałac był oficjalną siedzibą królów Tajlandii od końca XVIII wieku.
  • Kompleks powstał po przeniesieniu stolicy do Bangkoku w 1782 roku.
  • Na jego terenie znajduje się m.in. Świątynia Szmaragdowego Buddy, jedno z najważniejszych miejsc religijnych w Tajlandii.
  • Przy wejściu obowiązują zasady ubioru: zakryte ramiona i nogi.

Wat Pho — Świątynia Leżącego Buddy

  • Wat Pho jest jedną z najstarszych i najważniejszych świątyń w Bangkoku. Najbardziej znana jest z ogromnego posągu Leżącego Buddy.
  • Posąg ma około 46 metrów długości i około 15 metrów wysokości.
  • Wat Pho jest też kojarzona z tradycyjnym masażem tajskim i szkołą masażu.
  • Świątynia leży blisko Wielkiego Pałacu, więc oba miejsca można połączyć podczas jednego spaceru.

Wat Arun — Świątynia Świtu

  • Wat Arun leży nad rzeką Chao Phraya, po przeciwnej stronie rzeki niż Wat Pho. Najlepiej połączyć ją z krótką przeprawą promem lub łodzią przez rzekę.
  • Świątynia słynie z wysokiej centralnej wieży, czyli prangu, ozdobionego kolorową ceramiką i porcelaną.
  • Nazwa „Świątynia Świtu” nawiązuje do hinduskiego boga świtu — Aruny.
  • Wat Arun szczególnie dobrze wygląda z drugiego brzegu rzeki, zwłaszcza rano albo pod koniec dnia.

Chinatown w Bangkoku

  • Chinatown w Bangkoku skupia się wokół ulicy Yaowarat Road.
  • To jedna z najstarszych i najbardziej znanych dzielnic chińskich w Azji Południowo-Wschodniej.
  • Dzielnica słynie z jedzenia ulicznego, sklepów, złota, przypraw, herbat, pamiątek i handlowego chaosu.
  • Najlepiej odwiedzić ją późnym popołudniem lub wieczorem, kiedy ulice ożywają.

Kolejnego dnia wzięliśmy tuk-tuka. Dziś to raczej atrakcja turystyczna niż klasyczny środek transportu. Za kurs do pałacu zapłaciliśmy 200 bahtów. Przy okazji odwiedziliśmy przystań z prywatnymi łódkami, do której wcale nie chcieliśmy jechać. Czyli nic się nie zmieniło pod tym względem. Zawsze Twój kurs będzie dłuższy o kilka nieprzewidzianych „atrakcji” aby lokalny biznes się kręcił.

W Wielkim Pałacu trzeba pamiętać o stroju. Spodnie muszą być do kostek, kobiety powinny mieć zakryte ramiona. My musieliśmy kupić spodnie za 200 bahtów. Kiedyś można było wypożyczyć, teraz najwyraźniej model biznesowy poszedł w inną stronę. Na szczęście są dobrej jakości i nie raz później ich używaliśmy (nie tylko w Tajlandii)

Świątynie Wat Phra Kaew
Świątynie w kompleksie pałacowym Wat Phra Kaew

Pałac jest piękny, ale ludzi bardzo dużo. Potem poszliśmy do Wat Pho zobaczyć leżącego Buddę. Jedną z tradycji jest ofiarowanie tajskich „grosików” do ozdobnych dzbanów (chyba 20-30). Daliśmy pieniążki, ale nasz Misiek zwietrzył okazję chciał zbierać po innych turystach, ale powiedzieliśmy, że to jednak nieładnie. Podróże uczą historii, geografii i czasem podstaw etyki finansowej.

kolosalny leżący Budda w Wat Pho
25 metrowy leżący Budda w Wat Pho

Dalej popłynęliśmy transportem wodnym za 5 bahtów do Wat Arun. Świątynia Świtu nadal robi wrażenie. Dużo osób było poprzebieranych w tajskie stroje do zdjęć. Z jednej strony wygląda to ładnie, z drugiej człowiek ma wrażenie, że Instagram jest dziś jedną z większych sił napędowych turystyki.

wejście do Wat Arun
W drodze do świątyni Wat Arun
Świątynia Świtu w Bangkoku
Majestatyczna Wat Arun

Stamtąd popłynęliśmy łodzią do Chinatown za 30 bahtów. Chinatown to miejsce, gdzie można kupić wszystko. Trafiliśmy na uliczkę z zawieszkami, potem McDonald, który jak na Tajlandię był drogi — 250 bahtów — i centrum handlowe z figurkami Marvela, mangi, Naruto i innych postaci. Dla dzieci i dorosłych fanów takich rzeczy to może być osobna atrakcja.

Chinatown w Bangkoku
Wjazd do Chinatown

Wieczorem jedliśmy na nocnym targu. Dobrze i tanio. Jedyny drobny szczegół to fakt, że naszemu posiłkowi przyglądało duże skupisko latających i dość upierdliwych owadów, co przypomina, że nie każdy food market jest z katalogu luksusowych podróży.

Neony w Chinatown w Bangkoku
Chinatown wieczorem

Praktycznie: Wielki Pałac, Wat Pho i Wat Arun można połączyć jednego dnia. Bangkok szybko jednak męczy upałem, tłumem i hałasem.

Ostatnie 2 dni w Bangkoku po powrocie z Laosu

Talat noi gra planszowa
Mieszkańcy Bangkoku na ulicy grają w grę planszową

Po Laosie wróciliśmy jeszcze do Bangkoku na ostatnie dwa dni. To był dobry bufor przed lotem powrotnym. Po intensywnym przemieszczaniu się dobrze było mieć czas na spokojniejsze ogarnięcie bagaży, ostatnie jedzenie, zakupy i zamknięcie podróży bez stresu, że jeden opóźniony lot popsuje powrót.

Rano wybraliśmy tajskie śniadanie, czyli zupę. W Azji zupa na śniadanie szybko przestaje dziwić. Potem pojechaliśmy do centrum handlowego Siam Center miejskim autobusem. I to był bardzo ciekawy kontrast. Nowoczesne biurowce, wielkie centra handlowe, luksusowe marki, a obok autobus przypominający poprzednią epokę. Drewniana podłoga, osobna osoba do sprawdzania biletów, dużo taniej niż taksówki i tuk-tuki.

Samo centrum handlowe było pokazem bogactwa. W jednym ze sklepów leżał sztuczny pies o długości około 10 metrów, który oddychał i wydmuchiwał powietrze. Na dole food market, który mimo całej otoczki nie różnił się aż tak bardzo od zwykłego targowiska z jedzeniem.

Oddychający pies w Siam Center
Ogromny pies w Siam Center
Widok na centrum Bangkoku z Siam Center
Widok na centrum Bangkoku z Siam Center

Wieczorem chcieliśmy skorzystać z widoku z dachu hotel amara. W końcu po to wybraliśmy ten hotel. Na miejscu okazało się, że podobny pomysł miało wielu Polaków. Wszyscy robili zdjęcia, miny, dziubki i różne pozy. Niektóre osoby wchodziły na murek bardzo blisko krawędzi, żeby lepiej wypaść na zdjęciu. Widok zachodu słońca był przepiękny, ale równie ciekawe było obserwowanie, jak kilkanaście osób na małej przestrzeni pręży się do fotografii. Nie będę udawał, że sami też nie pozowaliśmy, ale na murek jednak się nie zdecydowaliśmy.

Amara hotel i widok na Bangkok
Panorama z dachu wieżowca na Bangkok

Tego dnia wybraliśmy się jeszcze raz do Chinatown aby zobaczyć Złotego Buddę oraz dzielnicę Talat Noi. Dzielnica od 200 lat związana ze społecznością kupiecką. Talat Noi to taka mniej oczywista część Bangkoku — obok Chinatown, ale bez aż takiego neonowego szaleństwa jak na Yaowarat Road. Wąskie uliczki, stare chińskie domy, warsztaty z częściami samochodowymi, murale, kawiarnie i rzeka Chao Phraya tworzą mieszankę, która pokazuje jak jeszcze niedawno wyglądał cały Bangkok. Nie wszystko jest równe, nowe i instagramowe — i właśnie dlatego ta dzielnica ma klimat.

Ciekawa dzielnica w Chinatown Talat Noi
Mapa Talat Noi
Talat Noi stare budynki nadrzeczne
Bangkok -widok na rzekę Chao Phraya z nadbrzeża Talat Noi
Bangkok Talat Noi rzemieślnicze konstrukcje z metalu
Rzemieślnicze dzieła sztuki w Talat Noi

Po spacerze po Talat Noi zdecydowaliśmy się sprawdzić czy 20 lat temu rzeczywiście dotarliśmy do świątyni, gdzie był Złoty Budda. Okazało się, że jednak, jak to bywa w Bangkoku chyba jednak zostaliśmy delikatnie wprowadzeni wtedy w błąd i widzieliśmy znacząco mniej okazałą wersję. Historia tego posągu jest całkiem ciekawa, bo przez długi czas była pokryta gipsem i tynkiem, co prawdopodobnie uchroniło ją od dewastacji i kradzieży. W latach 50 XX wieku podczas przenoszenia posągu zewnętrzna warsta została uszkodzona i okazało się, że pod mało kosztowną warstwą stiukową kryje się złota wersja posagu. To największy Budda wykonany w całości ze złota na świecie. Liczy sobie kilkaset lat.

Złoty Budda w Chinatown
Złoty Budda największy posąg Buddy ze złota na świecie

Co najbardziej zostało nam w pamięci?

  • Railay — piękne, ale dużo bardziej turystyczne niż pamiętaliśmy.
  • Railay Viewpoint — przepiękny widok i sporo rodzicielskiego stresu.
  • Hong Islands — plaże, speed boat i punkt widokowy 360 stopni.
  • Khao Sok — canoe, nocny trekking i dżungla.
  • Cheow Lan — domki na wodzie, kajaki, skały i wieczór z dziećmi.
  • Bangkok — hałas, świątynie, tuk-tuki, kontrasty i poczucie, że to miasto nigdy nie działa na pół gwizdka.

Co byśmy zrobili inaczej?

Szczerze mówiąc to nie za dużo, bo byliśmy ograniczeni liczbą dni urlopu. Jedynie przy transporcie z lotniska wybrałbym od razu Bolt. Mamy też pewien niedosyt z pobytu w Khao Sok – chętnie wydłużylibyśmy pobyt o 1-2 dni.

Czy Tajlandia jest dobra z dziećmi i czy warto?

Dla nas to był świetny kierunek, ale nie nazwałbym tej trasy wypoczynkiem. To była podróż. Taka, po której czasem trzeba odpocząć, ale którą dobrze się pamięta.

Tajlandia ma bardzo dużo do zaoferowania i można tam jechać wielokrotnie i zobaczyć nowe fascynujące miejsca za każdym razem. Jeszcze sporo przed nami.

W osobnym wpisie opiszę Laos i Luang Prabang, który po Tajlandii okazał się zupełnie innym, spokojniejszym światem.

Jeżeli chcielibyście wiedzieć jak się przygotować do podróży i na co warto zwrócić uwagę to zapraszam na stronę Przygotowanie do podróży Tajlandia i Laos a odnośnie samego planu podróży to na Plan podróży 2 tygodnie Tajlandia i Laos. O Laosie i trochę innym rodzaju zwiedzania zapraszam na Laos Luang Prabang, Mekong i wodospady Kuang Si

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry